Projekt MGOP nabiera tempa! Dzisiaj z wielką przyjemnością zapraszam Was na odsłonę czwartego zestawu ubraniowego, w której prezentuję przykład ubrań wygodnych i sportowych, ale wciąż eleganckich 🙂 

Jeśli jesteś tu nowy i nie wiesz, o co chodzi w #MGOP, koniecznie przeczytaj bardzo popularny na tym blogu wpis objaśniający, klikając tutaj 🙂

untitled-52

Uważam, że dopasowanie kolorystyczne ubrań do pory roku, a więc do kolorów otoczenia, świadczy o dużej dojrzałości ubraniowej noszącego. Oczywiście w #MGOP nie wymagam od osób budujących swoją garderobę wielkich szaleństw, ALE dopuszczenie do gry jednego zestawu, który choć trochę tętni energią lata, to z pewnością ciekawe urozmaicenie. To właśnie dlatego dzisiaj w MGOP odrobina szaleństwa –  sportowa marynarka w kratę, lniana koszula i biszkoptowe chinosy. Można powiedzieć, że zestaw ten znajduje się niemal całkowicie po drugiej stronie skali formalności w porównaniu do zestawu z poprzedniego wpisu, ALE o to właśnie chodzi w MGOP – chcę zbudować garderobę na tyle uniwersalną, żeby odnaleźć się w każdej sytuacji. Oto, co dla Was dzisiaj przygotowałem!

untitled-44

Lubię spędzać czas nad wodą. Może to być ocean, jezioro lub strumyk – bez znaczenia. Po prostu latem chcę tam być. Oczywiście są momenty, w których jedyny odpowiedni strój to shorty i ręcznik do wylegiwania się w słońcu, ale są też są takie, kiedy na wakacjach zjesz kolację w uroczej restauracji nad brzegiem morza lub rzeki czy kanału w jakimś malowniczym miasteczku i dlaczego nie założyć wtedy marynarki? Mój zestaw letni to marynarka z bardzo lekkiej włoskiej tkaniny Vitale Barberis Canonico, lniana koszula i biszkoptowe chinosy, okraszone kilkukolorowym plecionym paskiem i poszetką w letnich kolorach. Poniżej więcej informacji o najlepszych zastosowaniach tego typu ubrań.

MARYNARKA

untitled-29

Po dwóch stonowanych marynarkach casualowych i jednej formalnej, przyszedł czas na marynarkę bardziej odważną. Według mnie to dobry balanas. Z ubraniami charakterystycznymi trzeba uważać, ponieważ zapadają w pamięć dużo bardziej niż ubrania neutralne i jeśli często przebywamy w tym samym otoczeniu, mogą po prostu „opatrzeć się” innym, przez co nasz wygląd nie będzie postrzegany jako „zawsze stosowny do okazji”, tylko „zawsze taki sam”. Niemniej, kiedy w szafie wisi już przynajmniej jeden garnitur i kilka stonowanych marynarek o niższym stopniu formalności, można zaszaleć i tak właśnie postanowiłem zrobić!
Marynarka prezentowana w tym wpisie wykonana jest z tkaniny Vitale Barberis Canonico o wyraźnym i charakterystycznym wzorze. Tkanina ma splot popelinowy, który nadaje jej lekkości i dużej przewiewności. W marynarce tej widoczna jest także zabawa konwencją klasycznej elegancji – ewidentnie odwołuje się do klasyki, ale ma też w sobie pewien „twist”, polegający na zastosowaniu klap frakowych w sportowej marynarce jednorzędowej. Klapy frakowe kojarzą się normalnie z wysoką formalnością, ALE oprócz tego zwracają uwagę jako ciekawy wizualnie element i postanowiłem, że w takiej marynarce też będą wyglądać świetnie. Dodatkowym aspektem letnim jest fakt, że marynarka ta jest uszyta całkowicie bez podszewki, więc ugotowanie się w niej jest w zasadzie niemożliwe. Jak wiecie z historii tego bloga, byłem zawsze zwolennikiem tkanin brytyjskich (co się nie zmienia – dalej je uwielbiam), jednak dzisiaj dochodzę do wniosku, że ja po prostu chce dobrze bawić się ubraniami. Cenię sobie tradycyjne i ciężkie tkaniny z Anglii, ale latem zostawiam je na okazje formalne, a po sportowe wzory pełne lekkości zwracam się w stronę słonecznej Italii. Zresztą dosłownie kilka dni temu nosiłem tę samą marynarkę podczas wypadu z żoną do Mediolanu i czułem się w niej naprawdę wspaniale – zdjęcie tutaj.

KOSZULA

untitled-9

untitled-23_r

Biała koszula jest zwykle chwalona, jako najbardziej uniwersalne ubranie w szafie. Ja jednak jako filaru swojej garderoby codziennej używam koszuli błękitnej. Niemniej, kiedy nadszedł czas i temperatura na len, nie miałem wątpliwości, że czas spotkać się z bielą. Czułem, że błękit przy marynarce, której uśredniony kolor to niebieski, mógłby wyglądać nudno i zbyt słabo kontrastować. No a poza tym, kiedy jestem nad wodą i jest upał, chcę czuć na sobie te kojące podmuchy wiatru. Lniana koszula sprawdza się doskonale. Pewną zmianą, którą wprowadziliśmy do niej w tym sezonie, jest sztywniejsza konstrukcja kołnierza. Pierwotnie byłem zdania, że lniane koszule wymagają wiotkiego kołnierza, ponieważ i tak nikt nie będzie nosić z nimi krawata. Dzisiaj zarzucam ten pogląd na rzecz kołnierza o silniejszej konstrukcji, która pozwala na utrzymanie stójki i wygląda bardziej atrakcyjnie w okolicach twarzy. A jeśli ktoś chce założyć krawat … no przecież mu nie zabronię 😉 Oczywiście lniana koszula musi być trochę luźniejsza niż koszula bawełniana. Wszystko dlatego, że len gniotąc się, zaczyna mocniej przylegać i potrzebne są pewne „luzy na obwodach” żeby czerpać z koszuli pełną przyjemność. W przeszłości uszyłem już sobie kilka razy mocno dopasowane koszule lniane i praktycznie zawsze byłem niezadowolony. Wystarczy niewielka zmiana obwodów, a lniana koszula natychmiast zaczyna się ciągnąć. Dlatego na lnianych koszulach zawsze powinno pojawiać się trochę więcej luzu, który z pewnością przełoży się na podwyższony komfort noszenia.

SPODNIE

IMG_9180

Chino to bez dwóch zdań moje ulubione spodnie na lato. Pokazałem to w pierwszym wpisie z serii MGOP, prezentując, jak nosić je z marynarką i butami sportowymi. Tym razem prezentuję identyczne spodnie, ALE w nieco bardziej odważnym kolorze – biszkoptowym, który doskonale nadaje się na letnie eskapady nadmorskimi i nadrzecznymi bulwarami. Kolor ten mocno i atrakcyjnie kontrastuje z niebieską marynarką, a długość spodni została dobrana tak, żeby te nie fałdowały się nad butami wielokrotnie, zanim dotkną cholewek butów.

DODATKI

W stylizacjach bez krawata miejsce na dodatki jest ograniczone. Pomyślałem zatem, że „kropką nad i” będzie poszetka, a ponieważ nie mam krawata, z którym ta normalnie musiałaby korespondować, a moja koszula jest biała – mogę zaszaleć. Wybrałem poszetkę z ośmiornicą z naszej kolekcji Sealife by Lis Kula. Projekt tego drapieżnego głowonoga to moja prywatna przyjemność. Wszyscy dookoła mogą za to zobaczyć wspaniałe pomarańczowe macki, które bardzo mocno wybijają się na tle marynarki i według mnie doskonale wpisują się w wakacyjny klimat z odrobiną szaleństwa.

kolaz

BUTY

Przyznam się bez bicia, że nie wiem nawet jak nazwać moje buty. Jest to pewnego rodzaju fuzja boat shoes, tassel loafers i tradycyjnych butów Komanczów 😉 To mokasyny firmy Bass, które kupiłem podczas zeszłorocznego road tripu po USA (wzbudzając nimi niezłą sensację na FB). Kupiłem je, ponieważ podobały mi się ich kolory, ale nie byłem pewien tego, że będę miał okazję żeby je nosić. Po niemal roku okazało się jednak, że do tej stylizacji pasują bardzo dobrze, choć oczywiście można by bez problemu zastąpić je zwykłymi boat shoes w kolorze brązowym lub granatowym.

IMG_9337

Disco Volante – motorówka na zdjęciach

No i jest jeszcze Disco Volante, czyli przepiękna motorówka z dzisiejszego posta. Ten uroczy mebelek należy do Wojtka (przeszliśmy na Ty, bo na wodzie (i na macie) nie ma „Panowania”) – jednego z moich klientów, który ZBUDOWAŁ JĄ OD ZERA!

motorboat-disco-volante (2)

Oto, co Wojtek Cieślik -twórca Disco Volante – ma do powiedzenia o swoim dziele:

„Disco Volante (z włoskiego latający spodek) to pierwsza trzymetrowa motorówka zbudowana z projektu Glen-L Squirt w Polsce, którą budowałem przez półtora roku. Łódka powstała z drewna sosnowego i mahoniu afrykańskiego tworzącego wiśniowo-miodowy pokład przepięknie mieniący się w promieniach słońca. Na desce rozdzielczej znajdują się klasyczne zegary wskazujące parametry rejsu, kompas oraz radio. Całość uzupełnia pikowana na wzór włoskich aut tapicerka oraz mnoga ilość nierdzewnych detali, które przykuwają uwagę oglądających. Motorówka napędzana jest przez 25 konny silnik zaburtowy, pozwalający na błyskawiczne wychodzenie w ślizg i „unoszenie się” łodzi nad wodą. To właśnie wtedy kapitan wraz z pasażerem czuje, że każda chwila spędzona na pływaniu jest niepowtarzalna.”

DSC_2613

… i właśnie tak się czułem! Mahoń afrykański wygląda TAK wspaniale, że kiedy zobaczyłem Disco Volante na zdjęciach, od razu wiedziałem, że musi być w MGOP. Wojtek był na tyle uprzejmy, że nie tylko pozwolił nam wykorzystać Disco Volante do sesji, ale także zaproponował, abym przepłynął się nią jako pierwszy w historii łajby zastępca kapitana – za co bardzo dziękuję, bo naprawdę miałem z tego wielką przyjemność. W Disco Volante, silnik o mocy 25hp przymocowany do kadłuba wielkości wanny, daje naprawdę ciekawe przyspieszenia, unosi dziób i sprawia, że czujesz się prawie jak James Sonny Crocket z Miami Vice, płynąc w nocny rejs z USA na Kubę na MTI 40 z dwoma silnikami o mocy 575 koni każdy i maksymalną prędkością 260km/h. Jak widzicie, jestem coraz bardziej medicore’owy i nie muszę mieć wszystkiego, Disco Volante pożyczona od Wojtka na sesję na Warcie w Czerwonaku w zupełności mnie urządza 😀 Za kilka dni video!

untitled-3

No i i jeszcze jedno, oczywiście wielu sztywniaków pomyśli (lub nawet napisze w komentarzu!) „Po co ci marynarka na motorówce buraku…” Informuję Was zatem z góry, że z takim podejściem to daleko nie popłyniecie 😉

tumblr_m323rtGaPZ1qgqv1io1_1280


O niewiarygodny połysk pokładu Disco Volante podczas sesji do wpisu MGOP zadbali Panowie z Autokliniki ➡ bit.ly/Autoklinika 🙂

I to jeszcze nie wszystko…

Co w sporcie?

No i w końcu szarpnąłem się na coś większego – wystartowałem w Pucharze Polski BJJ w Koninie. To druga największa impreza BJJ (brazylijskie jiu jitsu) w Polsce, w której konkurowało 650 zawodników! Oczywiście ja startuję jako biały pas (najniższy), co w praktyce oznacza, że w porównaniu do wyższych pasów jestem pokemonem, ALE żeby wystartować, trzeba zrobić kondycję i wagę (to jest jeszcze łatwe), a potem zebrać się w sobie i dać z siebie na macie wszystko! To o wiele trudniejsze, niż skomentować coś krytycznie na fejsie.

kolaż sekcja sportowa 1

Tym razem w końcu poszło tak, jak sobie życzyłem! Nie chodzi o to czy wygrałem, czy przegrałem. W końcu moje walki zeszły do parteru i to na moich warunkach 😀 Mój obecny rekord kariery zawodniczej (nie zawodowej 😉 ) to 3-3 😉 Zrobienie wagi nie było dla mnie łatwe, ale udało się. Startowałem do 92,4 kg w gi (gi, czyli kimono waży prawie 2kg). Wypociłem co trzeba, ALE jak zwykle biłem się z chłopakami zdecydowanie wyższymi (co w BJJ, nie ma znaczenia tak krytycznego jak w boksie). Ponieważ od początku moich startów stawiam na pełną transparentność, prezentuję moje walki jako fakultatywny dodatek do MGOP 😀

Pierwsza Walka 

Silny gość, chciał udusić – nie udusił 🙂 –> Obejrzyj tutaj

Druga Walka 

Też silny gość, chciał wyciągnąć kimurę, nie wyciągnął 🙂 –> Obejrzyj tutaj

Trzecia Walka 

Szybki i dobry gość – próbował zaskoczyć mnie latającą balachą, co nie jest techniką na biały pas. Do połowy walki prowadziłem na punkty, ale potem skończyła mi się benzyna i walczyłem już tylko o to, żeby nie dać się poddać. –> Obejrzyj tutaj

Chociaż walczyłem tylko 3 x 5min wysiłek był dla mnie NIELUDZKI, na drugi dzień ledwo wstałem z łóżka. Niemniej, zaliczyłem pierwsze, naprawdę liczące się, pudło w życiu! Nie będę rozwodził się na temat tego, jak uprawianie sportu jest wspaniałe i jakie można dzięki niemu przeżyć katharsis. Żeby wystartować w zawodach sportów walki i jeszcze coś wygrać, trzeba naprawdę zebrać się w sobie, poświęcić się temu i być gotowym stawić czoła stresowi, wynikającemu ze startu. Nieskromnie – jestem z tego bardzo dumny. Chyba nawet bardziej niż z ładnego kubraka w pierwszej części posta 😉

A wszystkim czytającym to jiujiteiros, zwracam uwagę, że szukałem nóg, jak dzik szuka trufli. Wciąganie do gardy zostawiłem innym 😀

A zwycięstwo oczywiście świętowałem, nie zdradzając swoich ideałów i zdrowego trybu życia – czyli prosecco i obfitą kolacją, bez zwracania uwagi na kalorie, a potem single malt whisky z colą, do późnej nocy 😀

kolaż sekcja sportowa 2

Żeby jednak nie było zbyt różowo, chcę zaznaczyć, że los czasem lubi sobie mocno zadrwić… Na przykład wtedy, gdy jesteś właścicielem marki Manufaktura Miler, zostajesz medalistą zawodów sportowych i w końcu (bo rzadko się to zdarza) udaje Ci się coś wygrać… a nagrodą jest taki oto PORTFEL 😀 I stajesz przed dylematem… NIE, w zasadzie nie ma żadnego dylematu 🙂 Cóż, dobrze że nie walczę dla nagród, a dla własnej satysfakcji 🔥💪

 

Co dalej?

Niżej zamieszczam spis kolejnych postów w #MGOP. Nie zapomnijcie polajkować mojego Fejsa i IG, żeby nie przegapić najnowszych wpisów 😀

  1. Kwiecień 1
    Ubrania po godzinach – marynarka casualowa i chino 
  2. Kwiecień 2
    W pracy na luzie: Blezer z wełny Escorial i nowy szablon spodni na szelki
  3. Maj 1
    Daily business 1 – granatowy garnitur 
  4. Maj 2
    Aktywny weekend – Marynarka casualowa w kratę i chino
  5. Maj 3
    Daily business 2 – grafitowy garnitur
  6. Czerwiec 1
    Wyglądać dobrze latem – beżowa marynarka casualowa
  7. Czerwiec 2
    Biuro latem – garnitur biznesowy bez podszewki
  8. Lipiec 1
    Marynarka klubowa – ubranie dla odważnych
  9. Lipiec 2
    Biznes latem – garnitur z kid mohair
  10. Sierpień 1
    Weekend latem na luzie – lniana marynarka
  11. Sierpień 2
    Kiedy jest chłodno, ale nie zimno – trencz bespoke
  12. Wrzesień 1
    Progresywna elegancja – dwurzędowa marynarka sportowa 
  13. Wrzesień 2
    Biuro jesienią i zimą – MTM Garnitur z flaneli
  14. Październik 1
    Brytyjski styl – marynarka tweedowa
  15. Październik 2
    Kiedy jest naprawdę zimno – Granatowy Chesterfield
  16. Listopad 1
    Biznes z najlepszymi – dwurzędowy granatowy garnitur
  17. Listopad 2
    Sportowa elegancja jesienią – szara marynarka
  18. Grudzień 1
    Płaszcz dla najlepszych – Polo Coat 
  19. Grudzień 2
    Sylwester z klasą – jedwabny smoking