miniBarbour

Staram się nie nosić brandowanych ubrań. Logo na piersi nie czyni nikogo bardziej wartościowym, a poza tym uważam, że banerem można być wyłącznie, jeśli odnosi się z tego tytułu korzyści. Oczywiście znalazłbym kilka wyjątków od tej zasady. Jednym z nich są kurtki marki Barbour, na których nie ma wprawdzie żadnych logotypów, ale bardzo łatwo je rozpoznać z uwagi na kilka bardzo charakterystycznych cech. Słyszałem już tyle opowieści o tych kurtkach, że dzisiaj postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze z punktu widzenia zarówno fana marki, jak i faktycznego użytkownika.

zasuwak kurtki Barbour

W ostatni weekend prowadziłem degustację whisky w Gdańsku! Była to moja pierwsza wizyta w tym mieście (dłuższa niż kilka godzin) więc postanowiłem, że pojadę tam z moją dziewczyną i spędzimy w Trójmieście cały weekend! Decyzja była bardzo dobra, ponieważ Gdańsk to wspaniałe miejsce, a jak dobrze się bawiłem widzieliście na moim Facebooku.

Gdańsk

Wracając z Gdańska, postanowiliśmy zatrzymać się w Sopocie, przejść się Moniciakiem i oczywiście odwiedzić molo. Nie było z nami Kasi Łukowicz ani Filipa Furmańczaka, którzy normalnie robią zdjęcia stylizacji na MilerSzyje.pl, ale pomyślałem sobie, że skoro zdjęcia z Instagramu były ostatnio na okładce New York Times, to mogą być także u mnie na blogu.

Mój zestaw

Tomasz Miler w kurtce Barbour

W zasadzie to nie planowałem wcześniej zrobienia tego wpisu i nie ubrałem się specjalnie na tę okazję. Ot taki tam zestaw, gotowy zarówno na 15C i trochę słońca, jak i na wiatr z deszczem.

Kurtki marki Barbour wyróżniają trzy elementy: sztruksowy kołnierz, podszewka w kratę i charakterystyczny połysk woskowanej bawełny.

Pod kurtką miałem fioletową marynarkę i białą koszulę Gentleman’s Choice. Nie chciałem zakładać krawata, więc wybrałem kołnierzyk BD.

kołnierzyk koszuli BD

Czarna kurtka podyktowała też grafitowe buty i spodnie. Gdybym wiedział, że będę robić zdjęcia, z pewnością zaplanowałbym jakieś przewrotnie dobrane Happy Socksy. Na przykład któreś z tych.

nogi w dżinsach, skarpetach i butach

Później zaczęło wiać, więc do stylizacji dorzuciłem jeszcze szal … który pożyczyłem od mojej dziewczyny 😉

kurtka Barbour w stylizacji Tomasza Milera

Całość wyglądała tak:

kurtka Barbour w stylizacji Tomasza Milera

A z bliska tak:

kurtka Barbour w stylizacji Tomasza Milera

Zady i walety

Jestem (dość) szczęśliwym posiadaczem tej kurtki już od kilku lat. O Barburkach mówi się, że im starsze tym lepsze. Coś w tym jest, ponieważ po pierwszych trzech latach noszenia na kurtce praktycznie nie ma śladów zużycia. Nie przetarła się i nie zdeformowała nigdzie, a bawełna cały czas świeci nowością. Swoją kurtkę kupiłem w fabrycznym sklepie Barboura w Newcastle. Oczywiście cenę tłumaczyłem sobie faktem, że będę nosił ją jesienią i wiosną, a zimą będę korzystać z podpinki, którą również (niepotrzebnie) dokupiłem.

Najważniejszą wadą mojej kurtki jest jej kolor. Czarna kurtka jest dla mnie wielkim ograniczeniem.  Nie przepadam za łączeniem brązów z czernią, więc moja Barburka częściej wisi w szafie niż na moich ramionach, ponieważ za dnia najchętniej noszę brązowe buty.  Dzisiaj zdecydowanie kupiłbym granatową kurtkę, która doskonale pasuje zarówno do brązów, jak i do czerni, dając pełną uniwersalność.

Kompletną fikcją okazała się także „zimowość” mojej kurtki. Podpinka daje dużo mniej ciepła niż się spodziewałem, a woskowana bawełna wystawiona na polską zimę sztywnieje, nabierając właściwości blachy i po prostu nie da się jej nosić.  Bez wątpienia zrezygnowałbym także z podpinki, która jedynie wymusza mniejsze dopasowanie w talii.

Do kurtki dokupiłem także kaptur. Niestety nie było go w normalnym sklepie i musiałem wziąć kaptur outletowy. Dopiero w domu zorientowałem się, że woskowana bawełna ze sklepu jest ładniejsza niż ta z outletu, dlatego przestrzegam Was przed okazyjnymi zakupami produktów tej firmy.

Wymienione wady nie oznaczają jednak, że kurtka nie ma zalet! Przede wszystkim można nosić ją niemal w każdej sytuacji. Zakładam ją zarówno na marynarki, jak i na sweter. Oprócz tego muszę przyznać, że jej tkanina jest niezniszczalna, zatrzaski trzymają bardzo mocno, a zamek zapina się praktycznie sam i nie ma mowy o zacinaniu.

Muszę przyznać, że bardzo podobają mi się skośne kieszenie na wysokości talii i chętnie trzymam w nich ręce. Równie przemyślane są główne kieszenie, w których swobodnie mieści się butelka whisky (tylko skąd ja to wiem? 😉 ).

Warto też dodać, że razem z kurtką Barboura otrzymuje się książkę serwisową, a jeśli wosk się przetrze, można odesłać kurtkę do ponownego woskowania lub kupić oryginalny wosk Barboura i podjąć się tego zadania samemu 🙂 Ja nie planuję tego robić 😉

A teraz to już oficjalnie otwieram sezon wiosenny 😀 Następne dwa wpisy będą o garniturach bespoke!

Zapisz