Dziwnie się czuję pisząc ten post. Zdjęcia, które w nim umieszczam są dla mnie w tej chwili abstrakcją, ponieważ jestem na Orkadach, gdzie matka natura, pomimo lata w pełni, natychmiast skarciłaby mnie za zestaw z dzisiejszego wpisu. Jednak przed moim wyjazdem w Poznaniu było 37C … W tej chwili na dworze jest 13C i deszcz pada praktycznie ciągle. Słońce to tylko „przerwa na reklamę”. Z tej perspektywy łatwo mi stwierdzić, że narzekanie na upał jest nonsensem. Mimo to narzekanie leży w ludzkiej naturze (nie znoszę narzekania!) więc kiedy termometry pokazują powyżej 30C chętnie ubolewamy nad tym jak bardzo gotujemy się w tym i tamtym. Mimo to, coś włożyć na siebie trzeba.

W tym sezonie postanowiłem odpuścić sobie przewiewne tkaniny. Stoją za tym dwa powody:  połowę lata spędzę w Szkocji w warunkach jesiennych, przewiewne tkaniny (len, fresco) są bardzo gniotliwe i widzę je raczej na szczupłych mężczyznach. Postawmy sprawę jasno, żaden ze mnie grubas, ale w niektórych miejscach mam czym gnieść ubrania 😉 W zamian, zamówiłem u Zbyszka Radlickiego spodnie z cienkiej wełny (240 g), aby dopuścić do swojego ciała kojące powiewy wiatru. I tak – moje spodnie są „smerfne”. Nic na to nie poradzę, ciągle myślę o niebieskich migdałach 😛

Eleganckie i piękne rozwiązania…

Już teraz w SklepMiler.pl dostępny jest nowy, wyjątkowy produkt – pomysłowy wizytownik z dwoma przegródkami, który pozwala na łatwe rozdzielenie wizytówek własnych i otrzymanych. Zrobiony z najwyższej klasy roślinnie garbowanej skóry, niesie ze sobą nie tylko atrakcyjny wygląd, ale także wysoką funkcjonalność. Będzie pięknym uzupełnieniem Twojego stroju oraz raz na zawsze rozwiąże problem z przechowywaniem wizytówek.

wizyt

Krój
Nie jest tajemnicą, że noszę wyłącznie spodnie na szelki. Mam ku temu wiele powodów, a najważniejsze z nich to: spodnie na szelki wydłużają nogi, ukrywają brzuch i łatwo idealnie ustalić ich długość co w spodniach z paskiem jest bardzo trudne.

Krój góry spodni nie stanowi zatem dla mnie problemu. Długo jednak nie mogłem zdecydować się jaka szerokość nogawek będzie najlepsza. Mam jedną parę spodni o szerokości 20 cm, która okazała się zdecydowanie zbyt wąska. Mam mnóstwo par spodni o szerokości 21 cm, takie jak np. te, które przez długi czas sowich przygód z krawiectwem uznawałem za standard. Dopiero kiedy zacząłem krytycznie patrzeć w lustro (wielu elegantów nie doszło jeszcze do tego etapu) zrozumiałem, że muszę nosić to w czym dobrze wyglądam, a nie to o czym akurat wszyscy mówią. Dlatego właśnie zdecydowałem się na powrót do szerszych nogawek. Spodnie, które widzicie na zdjęciach mają szerokość dołem 22 cm. Może różnice te wydają się nieznaczne, ale 1 cm w spodniach oznacza naprawdę wiele. Wystarczy porównać te zdjęcia do zdjęć z niebieskim garniturem w kratę gdzie spodnie mają 20 cm dołem. Oczywiście dół spodni to nie wszystko. Cała nogawka jest nieco szersza co daje spodniom krój, który w języku angielksim najlepiej opisuje słowo „generous”. Obfity? Spodnie są dobrze dopasowane, ale w ruchu nie opinają się na mnie, a ich fałdy mają zupełnie inną dynamikę niż spodnie, które obecnie „obowiązują”. Bardzo mi to odpowiada.

Szyję właśnie identyczne spodnie na jesień z 480 g tweedu. Jestem bardzo ciekaw jaki będzie efekt.

Po różnych eksperymentach z zakładkami (2 zakładki, zakładki zwrócone do wewnątrz) doszedłem do wniosku, że najlepiej czuję się w spodniach z jedną zakładką zwróconą na zewnątrz. Oprócz tego zdecydowałem, że moje letnie spodnie potrzebują mankietu. Wielu elegantów powtarza bez zastanowienia, że mankiet skraca optycznie nogi (a dwurzędówka pogrubia) więc niskim mężczyznom nie wolno go nosić. Ja nie dostrzegam tego skracania, jednak szalenie podobają mi się szerokie mankiety więc postanowiłem, że moje spodnie muszą takie mieć. Przypadło mi to do gustu do tego stopnia, że rozpatruję powiększenie rozmiaru mankietów w następnych spodniach do 6 cm.

Zestaw
Mam na sobie koszulę RTW z miękkim kołnierzykiem oraz fioletową marynarkę RTW. W sklepie dostrzegłem w niej odpowiednie proporcje korpusu, a potem poprosiłem krawca o pewne alteracje, które dały efekt zawstydający niektóre produkcje uszyte na miarę, które miałem nieprzyjemność nosić. Mam też czerwoną poszetkę w pepitę oraz zamszowe monki legendarnej amerykańskiej firmy Bass, które lubię tak bardzo, że nie mogę się z nimi rozstać pomimo, że już chyba powinienem 😉 Znacie to uczucie?

A kiedy jest już tak gorąco … no cóż, najpierw guzik koszuli…

… a potem marynarka 🙂

I dalej depczę ukochany Poznań!

Ponadczasowe piękno i elegancja w nowej odsłonie… 

Zachęcamy do przeczytania artykułu o tym, jak ocenić jakość koszuli w mniej niż minutę na blogu MilerSzyje.pl 

KOSZULA

Kolejny wpis poświęcę sportowemu garniturowi oraz panamie w bardzo udanej sesji z Kasią Łukowicz. Do zobaczenia!