Marcin Suwart i Dawid Stronka to duet triathlonistów. Nie są to jednak typowi sportowcy, dla których najważniejsze jest dążenie do wygranej i pokonywanie swoich rywali. Tej dwójce największą satysfakcję sprawia pokonywanie własnych ograniczeń. Marcin jako osoba niewidoma, potrzebuje sportowego przewodnika, aby móc rywalizować z pełnosprawnymi osobami; jego zawziętość stanowi źródło motywacji dla Dawida. Ponieważ ich entuzjazm udzielił się również nam, zorganizowaliśmy dla nich sesję w ubraniach Miler Menswear i przy okazji zadaliśmy kilka pytań!

10-2

5

Jak rozpoczęła się Wasza współpraca?

Dawid: Marcin miał cel, ukończyć pełen dystans zawodów triatlonowych Ironman . Byłoby to jednak niemożliwe w pojedynkę, zaczął więc szukać kogoś, kto mógłby go wesprzeć sportowo. Nasze drogi spotkały się w jednym z klubów sportowych w Poznaniu w listopadzie 2015 roku. Marcin opowiedział mi o swojej historii – jak zaczął stopniowo tracić wzrok, a także o tym, jak wyglądały jego treningi do tej pory i jakie ma plany.

Skąd czerpiecie motywację do tego, by pokonywać wszystkie przeciwności, z jakimi musicie się mierzyć?

Dawid: Po prostu lubimy ruch i sprawdzanie wytrzymałości swoich organizmów w trudnych warunkach – tym bardziej, że każdy z Nas jest ma nieustępliwy charakter, a dodatkowo odpowiada za siebie jak i za drugiego. Uczy to odpowiedzialności, planowania, współdziałania i konsekwencji.

6

Jaka była najgroźniejsza sytuacja, której doświadczyliście podczas treningów lub zawodów?

Dawid: Powiem szczerze, że nie było takich. Marcin jest bardzo odpowiedzialny i nie ryzykuje podczas treningów i startów. Mnie samego czasem powstrzymuje od podjęcia takich decyzji. Chcemy się bawić sportem i nie przeszkadzać innym pełnosprawnym na trasie pływackiej, biegowej czy rowerowej. Uprawiając ten sport, połączeni za pomocą linki, mamy ograniczone możliwości ruchowe. Treningi nauczyły nas wychodzenia z opresji w wielu sytuacjach, na przykład przy potknięciach podczas biegu Marcina, omijaniu znaków drogowych na chodnikach czy unoszenia wysoko nóg na przejazdach tramwajowych. Staramy się symulować trudne zadania na treningach, aby podczas zawodów nas nic nie zaskoczyło i to się sprawdza.

Czego nauczyliście się od siebie podczas wspólnych treningów?

Dawid: Ja od Marcina nauczyłem się cieszyć zawodami. Zawsze byłem nastawiony na ściganie i rywalizację w indywidualnych startach, przez co narzucałem sobie ogromne wymagania. A teraz, startując z Marcinem, po raz pierwszy w życiu mam faktyczną radość i przede wszystkim spokój w głowie podczas startów. Także w naszej relacji nikt nie traci – obaj zyskujemy.

1-1

Każdy z nas ma takie dni, podczas których najchętniej nie wstawałby z łóżka. Jak sobie z tym radzicie?

Marcin: Nie ma, że boli, trening musi zostać odbyty! W łóżku zatrzymuje nas tylko choroba. Jesteśmy mocno zorientowani na celu. Obydwoje jesteśmy zadaniowcami – jeżeli jest trening do wykonania, to wiemy, że po nim (mimo zmęczenia przed) będziemy czuć się doładowani energią na resztę dnia. Taki paradoks z uprawiania sportu – jesteś bardziej zmęczony nietrenowaniem niż trenowaniem.

Czy zdarzają się Wam kłótnie? Współpracujecie przecież bardzo blisko i drobne tarcia wydają się być nieuniknione.

Marcin: Kłótnie nie, raczej spięcia i ostra wymiana zdań i poglądów. Na całe szczęście jest między nami tzw. chemia, przez co na wiele sporów patrzymy tak samo. Dawid jest dużo młodszy ode mnie, przez co możemy podczas długich treningów wymieniać poglądy z punktu widzenia młodości i wieku dojrzałego 🙂

Która część triathlonu jest dla Was najtrudniejsza?

Marcin: Najtrudniejsze są strefy zmian, w których zmienia się sprzęt sportowy na następne etapy triathlonu (po pływaniu musimy ściągnąć piankę pływacka, założyć strój kolarski, buty, kask, odebrać rower). I ta część jest najtrudniejsza. Najszybsi zawodnicy spędzają w tej strefie maksymalnie 1 minutę, nam zajmuje to aż 10 minut z wiadomych względów.

Czy jest ktoś, kogo możecie nazwać Waszym sportowym idolem?

Marcin: Idolem? Raczej nie. Natomiast wielką inspiracją są dla Nas osoby, które pomimo czynnego życia zawodowego czy rodzinnego wplatają w nie jeszcze uprawianie sportu. To pokazuje, że nie ma wymówek od aktywności fizycznej – trzeba po prostu dobrze zorganizować sobie czas.

3

7-1

12-1

Marcin i Dawid mają na sobie garnitur Phoenix, który możecie zakupić teraz online – wystarczy kliknąć tutaj.