Odessa to przecudne miasto! Bawiłem tam ostatnio, a ponieważ podróżowałem z fotografem pokusiliśmy się także o dwie sesje na plaży … o 6 rano 😉 Pierwsza z nich dzisiaj.Uszyłem jakiś czas temu z rozpędu białe lniane spodnie, ale prawdę mówiąc to nie za bardzo miałem na nie koncepcję. W mieście jakoś się w nich nie czuję – przynajmniej w Polsce, gdzie bardzo mocno się wyróżniają. Sytuacja ta odmieniła się dopiero w nadmorskiej aurze, gdzie uznałem, że całkowicie lniany (no dobrze prawie całkowicie, bo marynarka to wełna + len) zestaw zaprezentuje się nieźle.

TM_Odessa_0355 1

W zasadzie nie mam zamiaru kryć się z faktem, że marynarkę tę noszę wyłącznie dlatego, że mam ją już od kilku lat i podoba mi się jej pudrowy odcień różu. Według mnie z kilometra widać, że to ubranie RTW – przody ma zaklejone na beton, ramiona zbyt mocno podbite, a brustasza pływa gdzieś w okolicach wąskiego wyłogu. Nie mieści się to w moim poczuciu estetyki, ale z uwagi na bardzo dobrze dobrany kolor przełamałem się 🙂

TM_Odessa_0315 1

Proszę, nie myślcie, że jestem francuskim pieskiem! Po prostu garnitur RTW naprawdę można zrobić dużo lepiej! W sumie to pokazałem jak może to wyglądać we wczorajszym wpisie, w którym tłumaczę, czym różni się dobry garnitur od niezbyt udanego egzemplarza! Naprawdę warto go przeczytać! Jeśli temat Cię interesuje kliknij tutaj.

3-2

Natomiast w tym zestawie do marynarki i spodni dobrałem także lnianą koszulę MTM by Miler Menswear z krytym kołnierzem BD. Przewiewność lnu latem jest naprawdę zbawienna.
TM_Odessa_0372 1

Całość dopełniłem lnianą poszetką, która ciekawie współgra fakturami z resztą zestawu. Mamy tutaj dwie małe pepitki i jodełkę, które, niewidoczne z daleka, cieszą oko z bliska.

TM_Odessa_0394

Ta sesja była świetną zabawą dla mnie i Macieja Ciocha, który jest autorem zdjęć. Byliśmy w Odessie w sprawie zupełnie innego baaaardzo dużego projektu, który niebawem upublicznię, i ubrania grały tam rolę akcesoryjną. Ponieważ będąc w Odessie ciężko jest nie dać się porwać życiu nocnemu, przesiadywaliśmy w restauracjach tak długo, aż starczało nam sił, aby na drugi dzień rozpocząć rozmowy biznesowe lub zdjęcia o 8 lub 9 rano. Pobudka na wschód słońca (jedyny moment kiedy na plaży idzie w ogóle przejść, nie mówiąc już o robieniu zdjęć) była naprawdę dużym wyzwaniem. A teraz spójrzcie mi jeszcze raz w oczy i odnajdźcie to potworne zmęczenie 🙂 Odeśpię w innym terminie, na razie pracuję! Już niedługo coś zupełnie nowego!

TM_Odessa_0402

 

Zapisz