Prowadząc dość rozbudowaną działalność publiczną często stykam się z różnymi osobami zainteresowanymi elegancją. Mamy okazję porozmawiać na żywo i w Internecie…Co ciekawe, choć w Internecie często muszę mierzyć się z krytyką, przy spotkaniach na żywo nigdy nie zdarzyło mi się, żeby ktoś powiedział mi to, co dość często zdarza mi się czytać online (najczęściej —> proszę schudnij, wyglądasz jak dziadek, nosisz na sobie rekonstrukcje historyczne itp.). Niemniej, będąc osobą głęboko zainteresowaną psychologią ubioru, z przyjemnością rozmawiam ze wszystkimi adeptami sztuki noszenia ubrań i zastanawiam się często, co myślą i czują. Dzisiaj piątek, czas na relaks, więc chciałbym zaproponować Wam klasyfikację spotkanych przeze mnie elegantów, którzy według mnie nie trafiają w samo sedno. Wszystko oczywiście z przymrużeniem oka 😉

sklep_miler_manekin

1. Elegant napinator

Facet z zasadami. Nie ustalił ich żyjąc własnym życiem, tylko wyczytał w książce lub Internecie i stosuje na oślep. Napinator uważa, że wie wszystko i gotów jest zaatakować każdego, kto odważy mu się sprzeciwić. Przypomina dalekiego wujka spotkanego na imieninach, który upiera się, że Jack Daniel’s to najlepsza whiskey na świecie. Wie, bo był w destylarni. Innych nie pił, bo po co…

2. Elegant rekonstruktor

Jego filozofia polega na tym, że kiedyś było lepiej. Przekonany, że jesteśmy właśnie świadkami ostatecznego upadku zasad moralnych i obyczajowych, odwołuje się do tych najbardziej ortodoksyjnych, nie przejmując się faktem, że całkowicie utraciły kontekst społeczny. Uważa, że tweedowa marynarka nadaje się tylko na polowanie, a do opery idzie we fraku, nie zważając na fakt, że oprócz dyrygenta i członków orkiestry tylko on ma go na sobie.

3. Elegant narcyz

Nie nosi ubrań, żeby wyrazić siebie, tylko żeby zaimponować innym. Pragnie być podziwiany i nawet najdelikatniejsze otarcie się o temat jego wyglądu skutkuje rozbudowaną opowieścią o tym, dlaczego uważa, że jest ubrany świetnie. Na zainteresowanie rozmówcy nie zważa. Dba nie tylko o ubranie, ale też o siebie i stara się tym emanować. Bywa świetnie ubrany, ale nieświadomie robi wrażenie osoby mającej do zaoferowania tylko wygląd, a to trochę mało na więcej niż kwadrans rozmowy. Elegantowi narcyzowi warto zaproponować parafrazę sławnego cytatu Margaret Thatcher: Być eleganckim to jak być damą – jeśli musisz zapewniać wszystkich, że nią jesteś, to nie jesteś.

4. Elegant niepewny

Zwykle w głębi serce jest też elegantem napinatorem, który uczy się zasad, aby łatwiej było mu znieść rzeczywistość. Wykucie ich na blachę pozwala mu poczuć się pewniej, jednak nie pomaga w dojściu do ładu z ubraniem. Nie wie o tym, że o noszonym ubraniu trzeba zapomnieć, żeby móc wyglądać dobrze, więc w rozmowie nieustannie poprawia poszetkę, szarpie za mankiety, żeby te wystawały mu z marynarki, dociąga krawat i dba o to, żeby koszula na pewno była w spodniach. Ubranie nie służy mu do wyrażenia siebie tylko do zatajenia przeszywającej go niepewności. W przeciwieństwie do innych typów elegantów, elegant niepewny ma szansę wyjść na prostą, pod warunkiem, że dowie się, kim był Hardy Amies i dlaczego powiedział, że mężczyzna powinien wyglądać jak ktoś, kto kupuje ubrania rozsądnie, zakłada je z uwagą, a potem całkowicie o nich zapomina.

5. Elegant oryginał

Szanuje elegancję, ale czuje się źle, kiedy nie ma na sobie ubrań krzykliwych lub wyróżniających się w sposób ewidentny. Podwójną butonierkę obszytą nitką kontrastującą z tkaniną uważa za wyróżnik stylu, lubi koszule z podwójnymi kołnierzykami i uważa, że najlepsze buty produkują znane marki designerskie. Zwykle jest osobą zamożną i przymierzał nawet buty marki Crockett & Jones, kiedy był w Londynie (bo często bywa), ale jednak uznał, że nic nie jest tak wygodne, jak mokasyny Louis Vuitton. Nie stroni od ubrań silnie brandowanych. T-shirt z logo projektanta na całą pierś pod opisywaną casualową marynarką to dla niego świetny zestaw na piątkowy wieczór.

6. Elegant utajony

Eleganta utajonego nie poznałem nigdy osobiście. Wiem jednak o ich istnieniu z Internetu. Elegant utajony to ktoś, kto pod zdjęciem dowolnego zestawu aspirującego do miana eleganckiego lub stylowego dodaje komentarz  w stylu „szmira”, „przesadzone”, „założyłbym ciemniejszy krawat”, „z tą poszetką okropnie”. Czasem dla sportu klikam w zdjęcie profilowe takiego znawcy chcąc poznać arkana i głębię jego stylu, jednak najczęściej okazuje się, że muszę obejść się smakiem, ponieważ elegant utajony publicznie nosi bluzę z kapturem lub t-shirt i obuwie sportowe co, jak rozumiem, jest dla niego kwintesencją brytyjskiego „understatement”.

Oczywiście są też eleganci, którzy trafiają w samo sedno i zawsze wyglądają wspaniale. Udaje im się to dzięki rozbudowanemu poczuciu estetyki, którego używają z precyzją i w odpowiedniej dawce, jednocześnie zachwycając innych i inspirując ich do pracy nad swoim wizerunkiem. Gianni Fontana powiedział mi kiedyś You either have style, or you don’t. I to prawda –  do czołówki nie można wejść przez zabiegi konceptualne. Można jednak zrobić wszystko, aby nie być żadnym z sześciu opisanych powyżej typów „mistrzów świata w noszeniu krawata”. Do przemyślenia przez weekend 🙂

 

Znacie jakieś inne typy elegantów?

 

BTW pamiętajcie, że jutro pierwsze urodziny sklepu MILER! Więcej info tutaj.