Jeśli zacząłeś się już golić, ale zimą dalej nosisz ortalionowe kurtki, warto przemyśleć kolejne kroki w stronę bycia prawdziwym mężczyzną. Jednym z nich jest zakup płaszcza!

Tomasz Miler w granatowej dyplomatce

Długo zastanawiałem się nad tym, jaki płaszcz zimowy powinienem uszyć. Korciły mnie dwurzędowe ulstery, ale nie byłem pewien, jak taki płaszcz wyglądałby na niezbyt wysokiej i bardzo krępej osobie. Brałem pod uwagę kolor musztardowy, ale ten z kolei ogranicza inne wybory dotyczące kolorystyki ubrań i dużo lepiej sprawdza się jako płaszcz numer 2, lub 3 … lub 9 🙂 W końcu postanowiłem, że uszyję dyplomatkę (ang. chesterfield) w kolorze navy blue, co pozwoli mi swobodnie używać jej zarówno do czarnych i brązowych butów oraz innych dodatków.

Klasyczne dyplomatki mają aksamitny kołnierz oraz listewkę brustaszy i sięgają za kolano. Już na przymiarkach stało się jasne, że bardzo długi płaszcz nie wygląda na mnie korzystnie, ponieważ wydawałem się w nim niższy niż jestem w rzeczywistości. Pomimo że krawiec – Pan Henryk, niechętnie odchodził od klasycznego kroju dyplomatki (przynajmniej jeśli chodzi o długość), podjąłem bardzo słuszną decyzję o skróceniu płaszcza przed kolano. Kolejnymi krokami deformalizującymi było zrezygnowanie z aksamitu na kołnierzu i dodanie stebnowania na rewersach (klapach). Efektem jest elegancki płaszcz, który zapewnia dużą uniwersalność.

Z resztą widzieliście go już raz we wpisie o czapce uszance. Wtedy prezentował się tak:

Tomasz Miler w granatowej dyplomatce i czarnej czapce uszance

Tym razem nie chciałem wyglądać jak dyplomata z Moskwy, więc dorzuciłem do płaszcza mocno kontrastujący, pomarańczowy szal z kaszmiru, a uszankę zamieniłem na kaszkiet z Harris Tweedu, który znacie z tego wpisu. Pomimo że zestaw kojarzy się z elegancją, nie jest sztywny. Dokładnie o to mi chodziło. Trzeba też dodać, że dopasowanie kolorów na linii szalik-kamienica na pierwszym zdjęciu to zupełnie nowa propozycja, która może przekształcić się w trend o skali międzynarodowej 😉

Warto zwrócić też uwagę na proporcje płaszcza. Nie da się ukryć, ze żaden ze mnie model. Wiele lat przerzucania żelastwa na siłowniach pozostawiło po sobie potężne barki i ramiona oraz rozbudowaną klatkę piersiową. Pomimo że na poniższym zdjęciu wyglądam trochę tak jak gość, który „w ryj dać może dać”, to płaszcz wyszczupla mnie i ukrywa kilka innych niedociągnięć sylwetki. Między innymi dlatego chętnie go noszę.

Tomasz Miler w granatowej dyplomatce, pomarańczowym szaliku i kaszkiecie z Harris Tweedu

Kuluarowa prawda o tych zdjęciach jest taka, że miało ich nie być! Kilka dni wcześniej zgubiłem na ulicy jedną ze skórzanych rękawiczek niezbędnych do pokazania pełnej stylizacji. Na dworze było już wtedy +8,5C więc pomyślałem sobie „Trudno, odpuszczam! Zima już nie wróci więc, nie ma sensu przejmować się zgubioną rękawiczką ani zdjęciami płaszcza na bloga.” Oczywiście następnego dnia parking przed moją pracą wyglądał tak…

zaśnieżony parking

Fot. Autor

Odzyskałem więc odpowiednią aurę do robienia zdjęć płaszcza, ale cały czas brakowało rękawiczki. Musieliśmy kombinować i po prostu schowałem rękę do kieszeni żeby coś z niej wyciągnąć… Nikt (nawet ja :P) nie wie jednak co to było ?!?  Dlatego liczę na to, że to Wy pomożecie mi rozwiązać ten problem dopisując historię do mojego zdjęcia w komentarzach za pomocą odpowiedzi na poniższe pytanie:

Co Waszym zdaniem wyciągam z kieszeni na pierwszym zdjęciu?

Zapisz